Zmiany gonią zmiany, ale nie na lepsze. Niestety. Od tego roku musimy mieć więcej pieniędzy, żeby kupić dom lub mieszkanie. I niby nie ma w tym nic dziwnego, że trzeba posiadać kasę, aby mieć gdzie mieszkać, niemniej przepisy zmierzają w kierunku zaostrzenia i ograniczenia możliwości nabywczych kredytobiorców. Nie wpłynie to pobudzająco na, i tak od dawna cierpiący na zapaść, rynek mieszkaniowy. Obecnie wymaganym wkładem minimalnym, koniecznym do ubiegania się o kredyt mieszkaniowy jest 10 procent wartości domu lub mieszkania. Banki indywidualnie mogą tę kwotę podwyższyć, co niestety się dzieje. W ING Banku należy mieć co najmniej dwadzieścia procent wkładu własnego. Pozostałe warunki kredytowania są na szczęście przyjazne dla klientów, a więc bardzo długi kres kredytowania, bo aż do 30-35 lat, przez co raty kredytu nie są bardzo wysokie. Można też kredyt hipoteczny wziąć większy, nie jedynie na cel zakupu nieruchomości, ale też nadwyżkę finansową przeznaczyć na inne cele. Można też kredyt wziąć pod hipotekę z myślą o konsolidacji innych kredytów, wtedy kredyt nie musi być przeznaczony na zakup nieruchomości. Jeśli bierzemy kredyt na tak długie lata, to należy liczyć się z nieprzewidzianym okolicznościami w życiu, jak utrata zdrowia czy pracy. Wówczas ubezpieczyciel przejmuje spłatę częściową kredytu. Podwyższając ubezpieczenie o niewielką kwotę można uzyskać możliwość, że w przypadku śmierci kredytobiorcy spadkobiercy nie będą zmuszeni do dalszej spłaty kredytu.