Wykonana praca, zrealizowane zamówienie, zapłacone podatki, ale kontrahent za to wszystko jeszcze nie zapłacił. Jedno takie zdarzenie nie rozkłada jeszcze firmy na łopatki, ale drugie i trzecie potknięcie w ciągu roku może skutkować wielkimi problemami z płynnością finansową. Nieuczciwi kontrahenci to obecnie największa bolączka rynku ekonomicznego. Mniejsi przedsiębiorcy praktycznie nie maja instrumentów do obrony. Nie są w stanie osiągnąć płynności finansowej, gdy kilku kontrahentów, a czasem wystarczy dwóch, nie zapłacą za wykonaną pracę. Krach finansowy i bankructwo są w zasięgu ręki. Oczywiście, że można się procesować. Ale to kosztuje i czas i pieniądze. Wszystkie te pozytywne nawet wyroki przychodzą, gdy firmy już nie ma, ponieważ nie dała rady oczekiwać latami na wyegzekwowanie zaległych płatności. Firmy nie płacą, nie zawsze dlatego, że nie mają pieniędzy. Problem polega a tym, że nie płaca ponieważ te same pieniądze przeznaczają na inne rzeczy, a wykonaną pracę już mają i dysponują osiągniętymi rzeczami.

Nie posiadają jednak aż tak dużej gotówki, aby wystarczyło i na jedno i na drugie, czyli na uczciwie zapłacenie za pracę i zrealizowane zamówienie oraz na kolejne rzeczy niezbędne do rozwoju firmy. Dlatego jedna nieuczciwość pociąga kolejną. Firma, która nie płaci i nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań paradoksalnie idzie do przodu, a wykonujący bez otrzymania zapłaty za swoje usługi pikują w dół. Zanim zdobędzie się i egzekwuje należne środki finansowe minie tyle czasu, że mała firma nie będzie w stanie utrzymać się na rynku. Te prawa nie są sprawnie regulowane przez państwo. Dlatego dziennie powstaje ponad dwa tysiące firm i tyle samo się zamyka, gdyż bankrutuje. Sprawniejszy system sądowy i komorniczy być może byłby tu pomocnym rozwiązaniem. Wiele firm decyduje się na podejmowanie jakichkolwiek prac po zaliczkowej wypłacie, bądź o refinansowaniu urządzeń czy części potrzebnych do wykonania zadania. Inne posiłkują się fakturami pro forma. A wszystko po to, aby zminimalizować ryzyko straty.