Rynek wymiany walut jest olbrzymim obszarem do dokonywania operacji finansowych, wpływających nie tylko na portfel Kowalskiego, ale też na rynki i gospodarkę wielu krajów. Obserwujemy to na bieżąca na ruchach wykonywanych przy kursie franka szwajcarskiego. Jego niski, zachęcający kurs jeszcze dziesięć lat temu sprzyjał zaciąganiu kredytów w tej walucie. Preferencyjne warunki kredytów we frankach sprawiły, że obecnie pół miliona gospodarstw domowych jest w trudnej sytuacji finansowej, natomiast gospodarka szwajcarska rozkwita. Niektóre państwa zamroziły kurs tej waluty, jak Węgry czy Chorwacja, czyli zareagowały w sposób korzystny dla swoich obywateli. W Polsce kapitał banków zazwyczaj nie jest polski i nikt nie ma zamiaru troszczyć się o portfele Polaków. Rząd nie jest w stanie obronić sytuacji ekonomicznej żadnej polskiej rodziny. Po wielogodzinnych rozmowach z zarządami banków, rząd wyszedł z niczym. W najbliższej przyszłości będzie można ocenić jak duża część społeczeństwa radzi sobie z tą sytuacją, należy pamiętać, że to nie jest „kominowy” wystrzał, który sprawiłby, że trzeba zacisnąć pas na kilka miesięcy, ale stała tendencja, która dla wielu gospodarstw może się okazać zabójcza. Skutki będą długofalowe, niekoniecznie widoczne w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jeśli cena franka wzrośnie, to liczba gospodarstw, które nie będą w stanie radzić sobie ze spłatą kredytów hipotecznych będzie wyższa. Jedyną możliwością zahamowania tej tendencji jest przewalutowanie lub spłata wyższych rat, by szybciej pozbyć się kredytu we frankach.