Z jednej strony kredyt odnawialny rozwiązuje parę życiowych problemów, związanych z większymi zakupami, a z drugiej strony jest samonakręcającą się maszyną, z której nie ma się jak wywinąć. Jednak, co by nie mówić, jest to kredyt, którego nie trzeba będzie spłacać lub raczej, który sam się spłaca. Nie trzeba będzie spłacać, pod pewnymi warunkami. Jeśli na konto wpływa comiesięczna pensja, to jest to traktowane jak spłata kredytu. Cała kwota jest spłatą, jednocześnie można od razu z tych pieniędzy korzystać. Czyli mamy spłacony kredyt i jednocześnie nadal dysponujemy pieniędzmi. Niemniej, żeby móc dalej egzystować, robić zakupy, musimy ponownie sięgać do zasobów kredytu. Można zaciągać go od początku. Jest to oczywiście i zaleta, i wada. Z jednej strony duża wygoda, gdyż w sytuacji, gdy była nam potrzebna gotówka, to kredyt już czekał na wykorzystanie, jednak już raz wykorzystany, bez konieczności spłaty określonych rat, powoduje, ze wciąż korzystamy z tych samych pieniędzy. To jest pułapka kredytu odnawialnego, inaczej kredytu w koncie, w którą bardzo łatwo wpaść. Dzieje się to właściwie niepostrzeżenie. Gdyż kredyt jest bardzo wygodny w korzystaniu. Ułatwia życie, ale zarazem powoduje, że nie jesteśmy w stanie go spłacić. Najgorszym pomysłem jest zaciągnięcie kolejnego kredytu na spłatę odnawialnego. Wtedy mamy już dwa kredyty. Zanim bowiem spłacimy odnawialny może okazać się, że potrzebujemy gotówki na bardzo potrzebną rzecz… I nie spłacamy odnawialnego w całości. Kredyt odnawialny jest tylko dla osób konsekwentnych i nie wykorzystujących kredytu w całości.