Bardzo łatwo jest wpaść w spiralę kredytową. Najpierw bierzemy kartę kredytową w sklepie, kupując załóżmy pralkę czy lodówkę, kolejną kartę otrzymujemy w banku, gdzie do konta oferują nam kredyt odnawialny. Początkowo z niego w ogóle nie korzystamy. Przy okazji korzystamy z promocji otwarcia kredytu w innym banku, gdyż akurat decydujemy się na remont mieszkania. Trzeba jeszcze dokupić to czy owo. I nie wiadomo kiedy i jak okazuje się, że mamy kilka form kredytów. Korzystamy z każdego, bo przecież są i po niedługim czasie orientujemy się, że połowa pensji idzie na spłaty. Jeśli wówczas wyskoczy jakaś choroba lub uroczystość rodzinna musimy ratować się chwilówką lub pożyczką na portalu społecznościowym, gdyż nasza zdolność kredytowa pęka już w szwach. I wtedy już wiadomo, że wielkość spłat jest wyższa niż wielkość wpływów. Top sytuacja bez wyjścia, która z daleka pachnie komornikiem. Jak z tego wyjść? Można spróbować ratować się kredytem konsolidacyjnym pod hipotekę. Jeśli jest to możliwe. Wtedy jeden kredyt pozwala na ogarnięcie sytuacji, a dom jest gwarantem rzetelności spłat. Niektóre banki proponują kredyty hipoteczne z przeznaczeniem na spłatę kilku kredytów, a niekoniecznie na zakup nieruchomości. To dobre rozwiązanie, które umożliwia wyjście z sytuacji wydawałoby się bez wyjścia. Można też jeszcze próbować zacząć więcej zarabiać, ale jest to najtrudniejsze rozwiązanie, gdyż w niewielkim stopniu zależy od naszych możliwości. Kredyty konsolidacyjne z zabezpieczeniem mogą nas uratować.