To jest od pokoleń pytanie, które rodzice sobie zadają. Dawać co kilka dni po parę złotych, a to na wycieczkę, a to na bilet do kina, a to na pizzę czy na McDonalda? Gdzieś zawsze na coś to dziecko potrzebuje, i meczy rodziców prośbami o pięć złotych chociażby na colę. Czy też co miesiąc powiedzmy dwadzieścia złotych z przeznaczeniem na konkretny cel – słodycze, kanapki w szkole, picie, itp. Jest to oczywiście kwestia umowna. Zależnie od potrzeb dziecka, czy możliwości finansowych rodziców. Niemniej konta bankowe dla młodzieży wychodzą naprzeciw tego rodzaju potrzebom. Są jednocześnie bardzo dobrą lekcją ekonomii, gdyż praktyczną. Po pierwsze, dziecko zyskuje świadomość, że jest potraktowane odpowiedzialnie i „dorosło”, gdyż ma swoje konto w banku, ze swoimi pieniędzmi. Do każdego konta jest wydawana karta, a więc też staje się posiadaczem karty z prawdziwym PINem. To wbrew pozorom, bardziej działa hamująco jeśli chodzi o wydawanie niż kusząco. Dziecko zaczyna zastanawiać się, czy skorzystać z tych pieniędzy, które są na koncie, czy nadal być dumnym posiadaczem. Wydatki z konta są widoczne dla rodziców. Te osoby, które posługują się internetem, czyli obecnie większość, mogą obserwować co i za ile kupuje dziecko, bez konieczności wypytywanie się ustawicznego na co przeznaczane są nasze ciężko zarobione pieniądze. Poza tym to rodzic decyduje, ile pociecha ma na koncie, gdyż wpłaca tam powiedzmy – 100 złotych i obserwuje, jak je dziecko wykorzystuje. Posiadanie konta przez młodego człowieka przygotowuje go do samodzielnego życia we współczesnym społeczeństwie, w którym banki są wszechobecne.