Jesteśmy zadłużeni po uszy, tak się zdarza. Bierzemy za dużo kredytów, ale wiemy o tym najczęściej dopiero wtedy, gdy jest już za późno. Jak teraz nie popaść w straszliwe tarapaty z komornikiem? Najlepiej jest oczywiście zarobić na długi i spłacać je samodzielnie. Jednak nie zawsze jest to takie proste. Dobrym pomysłem jest wyjść naprzeciw kłopotom i zacząć rozmawiać z bankami, by uzyskać możliwość częściowego umorzenia długu albo rozłożenia go na mniejsze raty, aby były możliwe do udźwignięcia. Możliwości jest wiele, trzeba jedynie dobrze się zastanowić, co mamy jeszcze do zaoferowania i próbować rozmawiać z naszym dłużnikiem. Instytucje finansowe, którym jesteśmy winni pieniądze są chętni do podjęcia negocjacji, gdyż z punktu widzenia banku lepiej jest osiągnąć cokolwiek niż nic. Procesy sądowe i ściąganie pieniędzy przez komornika długo trwa. Banki wolą stopniowe odzyskiwanie gotówki, niż otrzymywanie majątku trwałego. Wycena wartości zazwyczaj jest kosztowna i umowna, a poza tym nie tak niewielka, jak dług. Dlatego większość instytucji finansowych reaguje pozytywnie na chęć negocjowania wysokości spłat. W Polsce rokrocznie ponad dziesięć procent wszystkich kredytów jest niespłacana, banki nie mają też możliwości odzyskania swoich pieniędzy. To trzeba brać pod uwagę, będąc dłużnikiem. Oddanie długu jest nie tylko problemem dłużnika, ale również banku. Chociaż zapewne dla osoby zadłużonej jest to problem większy. O ile nie zarobimy więcej, postarajmy się w sposób otwarty podejść do rozmów z bankami, ustalić hierarchię ważności i zacząć regularne spłaty.