To jest od pokoleń pytanie, które rodzice sobie zadają. Dawać co kilka dni po parę złotych, a to na wycieczkę, a to na bilet do kina, a to na pizzę czy na McDonalda? Gdzieś zawsze na coś to dziecko potrzebuje, i meczy rodziców prośbami o pięć złotych chociażby na colę. Czy też co miesiąc powiedzmy dwadzieścia złotych z przeznaczeniem na konkretny cel – słodycze, kanapki w szkole, picie, itp. Jest to oczywiście kwestia umowna. Zależnie od potrzeb dziecka, czy ...